dominikanie.pl

Wybór Boga

Bóg nie powołuje uzdolnionych, ale uzdalnia powołanych.

Mija półtorej godziny adoracji w kaplicy i czytam wtedy słowa:
„(Jezus) przywołał tych, których sam chciał”
-Jeśli mnie chciałeś, to zaopiekuj się mną! – pomyślałem.
I w tym momencie kolega z klęcznika za mną zaczął chrapać.
-No tak… Tych, których sam chciałeś.

Czasem tak już w życiu jest. Nie wszystko dzieje się tak, jakbyśmy tego oczekiwali, ale… No właśnie. Czy teraz, kiedy patrzysz na swoje życie, czujesz się szczęśliwy, czy może krzyczysz: „nie tak sobie je wyobrażałem, Boże!”?

Jeśli…
Ludzkie wymiary przykładasz do życia
A ono biegnie wciąż swym boskim torem (U Studni – Cyrklowo i linijkowo na Zarębku)
To nigdy nie zrozumiesz, że w Bogu jesteś zupełnie inny. My poszukujemy Boga w sobie, a tak naprawdę musimy odnaleźć siebie w Bogu. Bo to my jesteśmy na Jego obraz, nie odwrotnie.
Poszukujemy w sobie życia, a ono jest w Nim.
Poszukujemy miłości, a tak naprawdę już jesteśmy kochani. I to bezinteresownie.
Próbujemy znaleźć cel, a poza zbawieniem nie ma innego. Innego większego.
Próbujemy znaleźć drogę, a to On nią jest.
Poszukujemy prawdy, a Prawdą jest Jezus.
Poszukujemy odpowiedzi na wszystko, ale żadnej nie chcemy przyjąć.
Nawet jeśli nie jest to gadka teologiczna, a bardzo ludzkie słowa.
Że miłość to relacja między dwiema osobami.
Że życie to przyjęcie codzienności i włączenie w nią marzeń.
Że być sobą to odnaleźć w sobie te NAJLEPSZE cechy. I zaakceptować niedoskonałości.
Że drogę w życiu wybieramy sobie sami. Od tych decyzji zależy nasze szczęście.
Że nie musimy znać prawdy. Możemy ją ciągle odkrywać na nowo.
Że porażki są etapem we wzroście człowieka.
Że szczęście nie jest ulotne. Jest naszym wyborem. Spojrzeniem serca na życie.
Co to znaczy? Nie wiem. Wszyscy wiedzą, że chcą być szczęśliwi.
Ale dla każdego znaczy to coś innego. To jest wyjątkowość stworzenia.

Szczęście nie jest uwarunkowane czynnikami zewnętrznymi.
Gdyby tak było, to katolik potrzebowałby do tego grzechu/zła. Żeby móc dostrzec dobro.
To zrobił Adam wraz z Ewą. Uzależnili je od zewnątrz.
Wystarczyło pomyśleć, że mają je w sobie. Wtedy żaden owoc nie byłby potrzebny.

Bo jesteśmy na tyle mądrzy, że dążymy do szczęścia.
I na tyle głupi, że nie dostrzegamy go wokół nas.
W sobie. Więcej nie trzeba.

To pisałem ja, człowiek, który za wiele nie widzi. I który ciągle popełnia błędy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>